Karnawał ekumeniczny?


Wczoraj rozpoczeliśmy Tydzień Modltw o Jedność Chrześcijan. Niektórzy ten czas, bardzo złośliwie nazywają "karnawałem ekumenicznym". Wydaje mi się, że nazwa wzięła się stąd, iż duchowni różnych wyznań, różnie ubrani, pojawiają się w różnych kościołach.

Przychodzi także trochę świeckich, sióstr zakonnych, czasami pojawi się kleryk... I od kościoła do kościoła, w kolorowym korowodzie, podążamy przez cały tydzień.

Niektórzy mówią, że to tylko szopka, strata czasu. Przecież wiadomo, że Katolik nie stanie się Luteraninem, Prawosławny - Kalwinem, a Mariawicie do Baptysty też trochę daleko. Poza tym od Soboru minęło ponad 50 lat, a jedności jak nie było - tak nie ma.

Ale czy naprawdę nie warto? Czy naprawdę lepiej by było, gdyby każdy został u siebie? Czy Pan Bóg chciał Kościoła podzielonego? Oczywiście, że nie. Ale jednocześnie Pan Bóg nie chciał, aby Kościół był zunifikowaną grupą, tak jak wojsko Korei Północnej w czasie parady. Jedność nie oznacza, że mamy być tacy sami. 

Myślę, że wielu Katolikom jeszcze kilkadziesiąt lat temu do głowy by nie przyszło, żeby uczestniczyć w luterańskim nabożeństwie (tak jak ja miałem okazję wczoraj), albo wygłosić kazanie w zborze kalwińskim, tak jak ks. Andrzej, rektor kościoła św. Marcina na Piwnej, w dniu dzisiejszym. A kazania tego słuchało wielu duchownych różnych wyznań. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie byłoby do pomyślenia, żeby ksiądz katolicki z mariawickim stali obok siebie i odczytywali Słowo Boże.

We właściwie pojmowanym ekumenizmie nie chodzi o to, by stracić swoją tożsamość, powiedzieć, że teologia się nie liczy. W prawdziwym ekumenizmie szukamy jedności, dążymy do niej, pytając Pana Boga "jak?". Bez uprzedzeń, bez stereotypów.

Coś, co możemy robić już dzisiaj, chociaż nie możemy celebrować wspólnej Eucharystii, to stawać wspólnie przed Panem i wołać "abyśmy byli jedno". Czy Bóg pozostanie głuchy na nasze wołanie? Czy nie odpowie? Spokojnie, na pewno się odezwie. I powie jak. Aby było po Bożemu, a nie po naszemu... I wtedy zapanuje prawdziwa jedność.